poniedziałek, 4 czerwca 2012

Nieuleczalna choroba,jaką jest kynologia.

Teraz,gdy nie mogę jeździć ani nawet pójść na treningi dogfrisbee,jest mi bardzo przykro i czuję,że czegoś mi brakuje.Co prawda,pomyślicie sobie-"skoro cię wypuścili do domu,mieli powód,by to zrobić"-i już odpowiadam.No niby tak,ale...nie mogę,jak określił to doktor "brać udział w 4 godzinnych maratonach"-i nie zamierzam,chociaż dobrze wiem,co miał na myśli.Z jednej wycieczki wcale nie z bólem serca zrezygnowałam.

Wróćmy do dzisiejszego tematu.Kynologia-dla mnie wszystko,co wiąże się w jakikolwiek sposób z pięknymi zwierzętami,jakimi są psy.Ci mali przyjaciele zrobią dla ciebie niemal wszystko.Albo nawet bez niemal.Teraz,gdy nawet nie mogę wyjść z psem na 15minutowy spacer wiem,jak bardzo nie doceniałam choćby wyjścia z domu,treningów dogfrisbee,biegania z Morusem po łące,rzucania aportu,zabawy z czworonogiem w chowanego.Czuję,że coś się zmieniło,czegoś mi brakuje.Jednak ON zawsze był,jest i miejmy nadzieję jeszcze długo będzie przy mnie.Kocham tego 'kundla' z całego serca,jak nikogo innego na świecie,oprócz rodziców i niedoszłej miłości.Wszyscy psiarze,którzy podzielają moje zainteresowania i mieli kiedyś podobny "wypadek",wiedzą,co mam na mysli.Nawet kiedy jesteś tydzień chory na zwykłe przeziębienie,gdy wyzdrowiejesz później z ochotą bierzesz smycz i wychodzisz ze swoim kochanym psem na co najmniej 30minutowy spacer:).

Ale słusznie,jak niektórzy zauważyli-zawody nie zając,nie uciekną.Zawody nie uciekają,ale czas już niestety tak.Morus 4 lata skończy we wrześniu tego roku.Nie wiem,bo nigdy nie miałam starszego psa-kiedy jego kariera sportowa definitywnie się skończy.Jednak jest jeszcze młodym,niemal dorosłym psem który ma przed sobą wiele radosnych chwil.Co mi więc z kynologii na dzień dzisiejszy pozostaje?Przynajmniej mogę wrócić do lektury,której jeszcze nie skończyłam,a więc "Przyjaciela Psa","Mojego Psa" i "Dog&Sport".Każda sytuacja ma swoje wady i zalety.

O DCDC długo będzie w kolejnym poście,jest on gotowy do publikacji jednak czekam na zdjęcia od Gabrysi,Wiktorii i Alicji.


Na zdjęciu wydaje się mało,ale te wszystkie magazyny są poupychane i niewidoczne pod spodem.

Chewy

6 komentarzy:

  1. Dla mnie kynologia jest jak narkotyk (i to jeden z najsilniejszych).

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezły masz zbiór gazetek ;) Ja kupuję tylko 'Przyjaciela Psa'.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No zbiór to masz ;P Nie ma co. Tak ja niestety też tą chorobą gdzieś się zaraziłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. większość moich gazet zjadł były pies - dobrze że przeczytany to był stos ;p gratuluje makulatury haha

    btw. rozumiem Cie z kynologią, pojawia sie to u mnie na każdym kroku, kiedy ide na wolontariat czy coś..przygladam się psom nowym - analizuje, wygląd charakter i określam co mogło być przodkiem - i tak codziennie ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Duuużo tych gazet...
    A zdjęcia tu - http://myphoto-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie też jest to narkotyk - uzależnia, i trudno się z niego wyciągnąć i zapomnieć. Nie - wybacz - do końca życia nie zapomnę.
    MP, PP, widzę też Dog Sport i The Dog? Ja jestem wierna mojemu PP i klubowi, zbieram ok ok. 5 lat, MP kupiłam kilka numerów, zwykle to mama się pomyliła, kupując nie tę gazetę. The Dog też miałam kilka numerów z tej kolekcji ; )
    Pozdrawiam i zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się.Pisałam o tym w kilku postach,wytłuszczonym drukiem.Ale zawsze znajdą się osoby,co są ślepe na takie coś i oglądają tylko powierzchownie zdjęcia i kilka zdań.

Piszę tego bloga nie dla niesamowitej ilości wejśc i komentarzy.Dla twojej wiadomości,osobo reklamująca swój blog gdzie tylko się da-tutaj masz szansę się powstrzymać.

Wolę,aby więcej osób zwracało uwagę na TREŚĆ,niż komentowało.Oczywiście miło jest,gdy liczba SENSOWNYCH komentarzy ciągle wzrasta.Daruj sobie teksty typu "zapraszam do mnie".