Nie braliśmy udziału,ponieważ stan mojego kolana jeszcze na to nie pozwalał.Znaczy,wykluczał siedzenie psa na moich kolanach,klęczenie,bardziej intensywniejsze tricki,a co za tym idzie-widowiskowe,więc nie chciałam,aby nasz układ stał się jeszcze bardziej nudny i pospolity,najbardziej zwyczajny w świecie.Ale DCDC to dobra imprez,gdy zastanawiasz się,czy wziąć w nim udział razem ze swoim psem.Pozwala porównywać swoje możliwości do tego,co potrafią inni z naszej kategorii (np.open,starters itp.) zawodowej.Pomaga także psu przystosować się do takiego szybkiego i głośnego biegu zdarzeń-wszędzie pełno psów,ludzi-a zatem różne zapachy,nowe wrażenia,głośno,u niektórych stres i napięta atmosfera przed występem...to wszystko umożliwia późniejszy start nasz i naszego psa,który będąc drugi raz w takim miejscu pomyśli sobie: "a,już kiedyś tu byłem" i bardzo prawdopodobne,że będzie spokojniejszy i opanowany,zrelaksuje się.To już kolejna impreza,na jakiej byłam,a więc byłam lepiej przygotowana do tego,co zabrać ze sobą niezbędnego:
- koc polarowy
- bluza
- aparat
- szczotka
- piłeczka na sznurku
- husteczki
- i czekoladę dla Wiktorii za uplecenie dla nas pięknego szarpaka :)
- karma dla psa(smakołyki)
- dyski
- bidon
- linka treningowa
Zabrałam Morusa po to,aby przyzwyczaił się do takich miejsc,dużej ilości psów i ludzi.Oraz czytałam,że będzie można zasięgnąć opinii psich trenerów dogfrisbee,behawiorystów czy nawet groomerów,więc jakbym miała coś pokazywać,kupić dla psa,to wolałabym aby był przy tym gdyby trzeba było go np.zmierzyć,lub pokazać,w jakiej sytuacji staje się agresywny czy lękliwy.No i to będzie frajda dla teriera:).
12.00-17.00
Niedziela upłynęła szybko,spotkałam się z Gabi,Magdą i Pauliną,Emilią,Patrycją,Ala i Olą(i Hexą),Wiktorią i jej koleżanką.Była moja bratowa,brat i jak zwykle tata,którego to już (!) niektóre dziewczyny zdążyły poznać...Kupiłam dwa dyski(jeden tato się dołożył).Są cudowne zdjęcia z sesji Dziadzia Fujcia jak łapie dyski i nie tylko.Mozna było oglądać pokazy zaganiania owiec i gęsi przez border collie Roja,oraz wiele innych z tym związanych.Pod koniec był także pokaz flyball i przedstawienie drużyn.Zafascynował mnie ten sport,mój pies kocha biegać i łapać piłki tenisowe,może coś z tego będzie...jednak na ulotce napisali,że osoby pełnoletnie.No cóż,napiszę e-maila i tyle.Z dogfrisbee bardzo przypadł mi do gustu team: Marta&Jadźka,Ania&Pris,Magda&Sky,Paula&Wena,Sławek&Tinta,Szymon&Zamsz.
11.00-16.00

Chewy


Super Wam idzie ;) Na szczęście nie jestem jedyną, która bawi się we frisbee ( Bawi się, ciężko to czymś innym nazwać :D ) z psem na smyczy ;)
OdpowiedzUsuńFajnie że możecie się spotkać, u mnie to kiepsko. Teraz nic, tylko czekać aż kontuzja przejdzie i zobaczymy Wasz start w zawodach!
Pozdrawiam ;]
Na dłuższą metę jest to uciążliwe,szczególnie na lince o długości 5m,ale nie ma innej rady gdy na 100% nie jesteś pewna,że w tym zawodowym zgiełku i dużej liczbie psów twój do ciebie przybiegnie na zawołanie...
Usuńniesamowite zdjęcia. ale on za tym lubi latać. kochany jest <3
OdpowiedzUsuńte frisbee co tam leżą to wszystkie twoje? gdzie je kupiłąs? :D
no i mam nadzieję że na następnych zawodach już wystąpicie! :D
UsuńWiększość była moja(10).Hero Air(4) kupiłam na Prodog.pl w internecie,a resztę na zawodach dogfrisbee.
UsuńWiesz, ciesz się, że ja już generalnie po tym tygodniu po prostu NIE MAM SIŁY się porządnie wkurzyć.
OdpowiedzUsuńAle to ostatni raz kiedy robię Morusowe zdjęcia, a na pewno ostatni, kiedy udostępniam je Tobie.
Znowu pojawiają się w eterowym "gdzieś" bez mojej wiedzy czy chociażby adnotacji o autorze.
Tyle ode mnie.
Miłego weekendu,
Magda.
Przepraszam cię,ale po prostu zawsze o tym zapominam.Tak bardzo chciałam dodać tego posta,że...najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałam.Wiem,że nie jest miłe gdy zdjęcie jest niepodpisane,kto je robił.Mam nadzieję,że jeszcze kiedyś mi wybaczysz tą nieuwagę,fakt,że niejedyną...
OdpowiedzUsuńSzkoda, że mnie jednak tam nie było ;)
OdpowiedzUsuńWylecz to kolano i mam nadzieję, że na następnych zawodach wystartujecie :)