Gdy mała byłam głęboko wierzyłam,
że będę miała pieska,małego oseska.
Życzenie się spełniło,życiem zawróciło.
Dostałam teriera małego,bardzo włochatego.
Później sam w domu był,nadzieja zmieniła się w pył,
a przyczyna tego taka,że słychać nieboraka
gdy tylko wychodziliśmy,natychmiast wróciliśmy,
aż ktoś nie wytrzymał,policję wzywał.
Na szczęście pan miły,psie łaski go wkupiły,
zgłoszenie zignorował,za kawę podziękował.
Odtąd mały terier miał się na baczności,bo tyle jest w ludzi złości.
Są też chwile radości:wszystko dobrze się skończyło,
nasze smutki zakończyło.
A terier bardzo wyrósł-do domu szczęście nam przyniósł.
Chewy
rewelacyjny wiersz! :) aż się uśmiechnęłam :)
OdpowiedzUsuńps. trafny dopisek o komentarzach
Haa ! Ja bym takiego wiersza nie wymyśliła ; p Już raz próbowałam i nie poszło tak jak chciałam .. No trudno, widocznie ty masz talent ... Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wiersz! Widzę, że masz talent pisarski!
OdpowiedzUsuńJest piękny!
OdpowiedzUsuńFajny, świetny wiersz! ; )
OdpowiedzUsuńTo zdjęcie - prześliczne - ale to "zamazanie" mnie rozwala :D
Świetny wiersz :D
OdpowiedzUsuńPiękna końcowa fotka :)
Gratuluję weny twórczej .
Świetny wiersz. ;)
OdpowiedzUsuńCUDOWNIE razem wyglądacie. :)
Bardzo fajnie piszesz,widać,że Morus ma niecodzienną historię i burzliwe wydarzenia.Ciekawe zdjęcie,jesteście do siebie bardzo podobni jakby nie patrzeć:)
OdpowiedzUsuńMi się wierszyk bardzo podoba :)
OdpowiedzUsuńZdjęcie też bardzo ładne :)
Świetny wierszyk ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny wiersz,cudowne zdjęcie.Morus widzę bardzo wyrósł:)
OdpowiedzUsuńPiękny wierszyk
OdpowiedzUsuń