wtorek, 3 kwietnia 2012

Dzień według Morusa.

Swój dzień rozpoczyna od szturchnięcia pani zimnym nosem,około 7.40,rzadziej wcześniej.Następnie,gdy pani tylko otworzy oczy,zeskakuje z kanapy jak z procy i kładzie się pod drzwi,oczekując jak najszybciej znaleźc się na dworze.Tymczasem pani ma nieco inne plany-ubrać się,uczesać,wypić herbatę i zrobić masę innych rzeczy,które pies uważa za zbędne.Ale czeka cierpliwie,popiskując i wzdychając głośniej niż zazwyczaj.W końcu przed 8.30 zostaje zapięta obroża i smycz,wychodzimy.Nareszcie,bo w psim przekonaniu to s p a c e r jest niezbędny,a inne sprawy mogą zaczekać.Chwilę później wraca do domu,pełen energii i siły.Przynosi zabawkę.9.00-piłeczka.9.15-ringo.9.30-ulubiona kość prasowana.W końcu znudzony terier kładzie się na kanapie i zwija w kłębek-wydaje się,że nareszcie śpi.Ale nic bardziej mylnego-o 10.00 już z powrotem zaczyna swoje harce.Zwykle wyglądają one tak: zabiera kapcia,buta lub skarpetkę,następnie biega po pokoju i chowa się w miejscach trudno dostępnych.O 12.00 czas na kolejny spacer.Wychodzimy.Zwykle jest on dłuższy niż poprzedni spacer,trwa nawet godzinę przy dobrej pogodzie.Zazwyczaj idziemy nad Odrę,do parku.Rzadziej na działki lub na poligon.Terenów mamy sporo,czasem wybieramy się do lasu,nad staw.Od kwietnia zaczyna się ciekawa pogoda,w tym roku wcześniej.Wracamy,Morus dostaje Acanę i Animondę.Później do 13.00 wyleguje się w interesujący sposób na łóżku-rzadziej w klatce lub dywaniku w przedpokoju.O 14.00 ponownie zaczyna doskwierać mu "nuda",więc postanawia "pobufać" na panią(czyt.poszczekać.Słowo wzięło się od charakterystycznego cichego szczekania,które wydaje dźwięk "buf").Dopóki pani nie oderwie oczu od czytanej książki,komputera czy telewizora bufanie będzie jej towarzyszyć.15.00-pani zaczyna szykować się na spacer tak,aby przed 15.30 zdążyć:).Pies w tym czasie leży pod drzwiami i wzdycha.Czas na aportowanie,trening frisbee,wędrówkę lub szkolenie.Przed 17.00 wracamy.Najpierw terier idzie do miski z wodą,a później rozkłada się,jakby specjalnie,przed wejściem do dużego pokoju.Trzeba go omijać,jak się wychodzi.Dzień bez psot to dzień stracony.Morusek dostaje wołowy gryzak i kładzie się w swojej kennel klatce.O 19.00 czas na głaskanie za uszami,bo brzuchu,przytulanie się.Później szykuje się do snu,a jeszcze wcześniej coś zje.Staram się jak mogę,by miał to,czego potrzebuje zwierzę.Bo ogólnie niektóre psy w mieszkaniu się męczą-pomimo spacerów nie zawsze jest tak wesoło.Wiadomo,niekiedy mam lenia i nie chce mi się wyjść,bo pada deszcz,jest zimno,wietrznie.Jednak zawsze staram się jakoś to Morusowi wynagrodzić-uczenie się sztuczek w domu,zabawa,aportowanie,mini tor przeszkód,zabawy siłowe...
Na razie treningi frisbee,szkolenie,długie spacery i krótkie odwołane.Morus wychodzi tylko na 5 minut,aby się załatwić.Ma przecięty opuszek,bandaż na łapie.



Chewy

9 komentarzy:

  1. My, nawet z łapą w bandażu nie rezygnujemy z treningów, wycieczek czy długaśnych spacerów.

    Jest to bezpieczniejsze od oszczędzania się, bo niewybiegany Fudzi może dostać napadu ADHD, a to może mieć gorsze skutki dla łapy.

    Oczywiście oszczędzamy się, po prostu ograniczamy te "przyjemności" do krótszych. :)

    Morusek- zdrowia! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że jeśli pies nawet nie staje na tą łapę,to nie wiem jak ty,ale ja nie wyobrażam sobie treningu frisbee,skoro ból mu dokucza.

      Usuń
  2. Morus jest śmieszny:)
    Fajnie wygląda wasz dzień,zabawnie opisałaś niektóre sytuacje.
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Chewy, masz bardzo ciekawy blog. Trafiłam tu przypadkiem, ale myślę, że zostanę tu dużej. Morus - śliczny! Zawsze darzyłam wielką sympatią te pocieszne teriery. A dzień - cóż dodać, cóż ująć. Macie bardzo ciekawe życie i wydaje mi się, że nawzajem świetnie się dopełniacie.
    Pies to moje życie. Pewien golden retriever wkroczył kiedyś do mnie. Z resztą... Zapraszam:
    http://szalonainormalna.blogspot.com/
    I pozdrawiam! Będę zaglądać tu często! : *

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmienić szablon? A na jaki? ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Mer.Fantastyczny blog,masz wenę twórczą:).Może kiedyś spotkamy się w realu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień według moruska jest świetny ;d Gdybym byłą psem też pewnie taki bym chciała : ))

    Morusku zdrowiej wreszcie ! < 33

    Zapraszam do nas ;
    http://wiki-shihtzu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Oto i cała prawda o psim życiu :) Liczą się spacery i zabawa.
    Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też życzę Morusowi,aby szybko wrócił do formy-przecież niedługo DCDC!:)

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się.Pisałam o tym w kilku postach,wytłuszczonym drukiem.Ale zawsze znajdą się osoby,co są ślepe na takie coś i oglądają tylko powierzchownie zdjęcia i kilka zdań.

Piszę tego bloga nie dla niesamowitej ilości wejśc i komentarzy.Dla twojej wiadomości,osobo reklamująca swój blog gdzie tylko się da-tutaj masz szansę się powstrzymać.

Wolę,aby więcej osób zwracało uwagę na TREŚĆ,niż komentowało.Oczywiście miło jest,gdy liczba SENSOWNYCH komentarzy ciągle wzrasta.Daruj sobie teksty typu "zapraszam do mnie".