
Notka w ogóle nie była planowana,do jej napisania skłonił mnie jednak pewien artykuł w marcowym numerze "Przyjaciel Pies".
Otóż tak przeglądałam sobie kolorowy magazyn,gdy moje oczy przykuła pewna notatka dotycząca psów z pseudohodowli.Wiedziałam,jakie zdjęcia tam na mnie czekają,o czym będzie tekst-ale jednak postanowiłam uważnie przeczytać.Mają rację-psa bez rodowodu nie powinno się rozmnażać,a jeśli już to oddać/przyjąć za darmo.Można powiedzieć,że z takiej "hodowli domowej" wywodzi się Morus.Jak najbardziej nie jest to pseudohodowla,bo suczka miała(i ma nadal) opiekunów,którzy od tamtej pory pilnują jej rzetelniej.Warunki są niemal świetne-dobra karma,ciepłe legowisko,zabawki i dużo uwagi.Jednak gdybym tak chciała aby Morus pokrył jakąś suczkę-co z tego,że znajdą się chętni na wzięcie piesków,skoro nie wiadomo,co stanie się z ich przodkami.To może ciągnąć się w nieskończoność,więc wybiłam sobie ten pomysł z głowy.Morus ma krzywy zgryz,cechy rasy nie do końca typowe dla bordera (np.wzrost lub waga).Jednak i tak go kocham,mimo iż nie jest idealny.Ale w tym poście nie o to chodzi.Chodzi o to,aby nie kierować sie wyłącznie atrakcyjną ceną zwierzaka,ale pomyśleć,dlaczego "rasowy" ma kosztować tylko 300-400zł,skoro nie podpisujemy żadnej umowy o uprawnieniach hodowlanych,udziale w wystawach i szczeniak nie ma "żadnych" wad.
Niektórzy dyskryminują nierasowe psy i ponad wszystko przekładają rasowe.Każdy pies jest przecież taki sam-czy ma papierek czy nie-teoretycznie nie jest to ważne,bo każdy czworonóg jest najlepszym przyjacielem człowieka.W praktyce wygląda to tak,jak opisałam na samym początku-jeśli dokładniej się przyjrzeć-hodowla i rodowód jest ważny.Wolę zapłacić 2000zł za psa z hodowli niż ponad 5000zł na wizyty u weterynarza.Niestety,okazja goni okazję.Ludzie uważają się za wielkich miłośników psów-ale co tak na prawdę robią,aby im pomóc?Codziennie klikają w pustą miskę,szanują inne zwierzęta,nie używają przemocy wobec żadnego z nich,mają psa,którego ktoś wyrzucił na ulicę,kilka razy na rok zaniosą do schroniska karmę,może częściej...to nadal za mało.Sama nie robię wszystkiego wypisanego w liście,ale staram się.Jednak wiem,że czasami to tylko puste słowa,bo tak na prawdę liczą się czyny.Co zrobić,aby zwierzęta miały lepszy los niz dotychczasowo?Nie wystarczy jedno działanie...Uważam,że ten,kto nie kocha zwierząt,ten nie pokocha ludzi.I nawzajem.Dzieci,których rodzice nie chcą mieć psa,z powodów podobnych do "pies śmierdzi" , "jest agresywny,nieobliczalny" , "brudzi" mają wedlug mnie trochę przerąbane.Nie tylko z powodu,że zwierzak dobrze wpływa na relacje z rodziną,sprawia dużo frajdy.Nie zawsze taki ktoś będzie umiał obchodzić się z innymi zwierzętami.Kiedyś,w daaalekiej przyszłości jak będę miała dzieci(i nie tylko) na pewno będzie z nami pies.A może nawet psy.Nie wyobrażam sobie,aby było inaczej.Lubię wszystkie psy:).
Podsumowanie jest takie,że odtąd biorę psy tylko z hodowli,fundacji lub schroniska.Nie chodzi o to,jak już wspomniałam,że kundelki są "złe".
I mam nadzieję,że dzięki Morusowi moi rodzice bardziej będą na "tak" w sprawie kolejnych psów,uwierzą,że pies nigdy mi się nie znudzi,zawsze znajdę choćby chwilę czasu by go nakarmić,pobawić się z nim czy wyjść na spacer choćbym miała zawalony cały dzień.Pies korzystnie wpływa na nasze zdrowie,zmusza nas do codziennych spacerów,nawet tych krótszych-15minutowych.Uczy dzieci odpowiedzialności,opieki nad kimś mniejszym,kto czuje,rozumie i żyje.Oczywiście ten post nie świadczy o tym,że nie lubię psów nierasowych-przeciwnie,na równi z rasowymi.Chodzi jednak o pewną zasadę.To wszystko.
Pochodzenie ma znaczenie,szczególnie,jeśli mamy
zamiar kupić psa lub kota.Ale też inne zwierzęta
domowe:gryzonie,papugi...tylko według mnie,jest mniej popytu na kanarka
niż np.na "rasowego" yorka.Najlepiej,jeśli rodzice nie chcą się
dołozyć,wziąć zwierzaka z fundacji,ze schroniska.Jest pełno takich niedocenionych miejsc,skąd można praktycznie za darmo wziąć psa,często w typie rasy a nawet rasowego z rodowodem.Tylko trzeba trochę poszukać.



Ciekawy post :)
OdpowiedzUsuńChoć, nie wolno się też sugerować samym rodowodem, bo on daje gwarancje tylko rasowości, a już psychiki i zdrowia nie.
Pozdrawiam.
W ostatnich czasach można znaleźć coraz więcej przypadków legalnych "pseudohodowli".
OdpowiedzUsuńGdybym miała to skomentować, całą moją wypowiedź musiano by ocenzurować.
A fakt faktem, że nie ma nic złego w kundelkach. Są kochane i urocze. Kiedy byłam mała w naszym domu mieszkał kundelek, którego byliśmy czwartymi właścicielami ( a właściwie moi rodzice, bo ja byłam maleńkim szkrabem). Pamiętam tylko, że chodził za mną krok w krok i wiernie pilnował. Raz nawet uratował mi życie. Był kochanych, uroczym, średniej wielkości czarnym psem o kręconej sierści. Niestety, z uwagi na swą przeszłość szybko odszedł za tęczowy most.
A nazywał się Morus...
Morusy najwierniejsze:)
UsuńPopieram. ^^
UsuńNie tylko psy bez rodowodu mogą wywodzić się z pseudohodowli. Hodowcy święci nie są :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Delvardian :)
OdpowiedzUsuńJa obecnie jestem na zakręcie, nie wiem skąd wziąść psa.. Chciała bym ze schroniska ale z drugiej strony tak strasznie ciągnie mnie do tollera!
Zgadzam się ze wszystkimi powyżej! Te pseudohodowle są głupie! Fajne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńBardzo trafne uwagi,notka przejrzysta.A zdjęcia już dawno robione,prawda?Bo mam wrażenie,że już kiedyś je zamieszczałaś...
OdpowiedzUsuń