Książka Jacka Gałuszki "Aria,do mnie!" sprawiła,że zaczęłam inaczej patrzeć na zachowanie Morusa.Dlaczego nie przybiega zawsze,gdy go wołam,z jakiego powodu ucieka,gdy chcę zapiąć go na smycz i wrócić do domu.Ta lektura,choć ma tylko 50stron,uświadomiła mi moje wszystkie dotychczas popełniane błędy.Teraz rozumiem,dlaczego mój niesforny terier jest taki niesforny,dlaczego jest niezwykle uparty i niechętny do nauki komend(co innego sztuczki).Polecam wszystkim,który zwątpili w sobie i swojego czworonoga,we własne możliwości,pomysły i siły.Nauka przywołania psa w każdych warunkach i w każdym miejscu jest chyba najwazniejszą z podstawowych komend,często ratująca psu życie(przywołanie awaryjne).Pojawił się sugestywny pomysł kupna gwizdka dla psa.Dotychczas sądzilam że to zwykly badziewny gadżet,ale może jednak opłaca się ten "szmelc" wypróbować.Każdy opiekun psa znajdzie tam skuteczne porady,kilka wspaniale opisanych sposobów i skuteczne metody na to,aby pies wolał przybiec do nas niż bawić się w parku z innymi czworonogami,węszyć,kopać dziury czy jeść odpadki.Cena nauczenia psa przychodzenia na zawołanie wynosi w dobrych księgarniach ok.20zł.Na prawdę polecam,następną książką przeze mnie kupioną będzie "Aria,równaj!" od tego samego autora.Z tym mam równiez niemały problem,ponieważ Morus od pewnego czasu bardziej ciągnie na spacerach,nie umie chodzić przy nodze-a gdy suki mają cieczkę,lub poczuje "ciekawe" zapachy to już nie ma mowy o normalnym,miłym wyjściu na dwór.
Ciekawa jestem,co z tego będzie.Planuję kupić gwizdek dla psa i nauczyć Morusa co znaczy owy gwizd.Bardzo interesuje mnie,jak będzie wyglądało nasze szkolenie z zakresu przychodzenia na zawołanie.W domu jest raczej na mocną 3.A kiedy Morus widzi,że mam smakołyki,to nie ma o czym mówić-wołać go nie trzeba.Pomijając okresy "zacieczkowania",nowego terenu i rozproszenia uwagi na spacerze jest niemal to samo.Szkolenie terierowe bardzo mi się uśmiecha-kto wie,a może w przyszłości wybierzemy się na psi obóz?Nie będę musiała martwić się przynajmniej o to.Ale pozostaje jeszcze eliminacja agresji,nauka socjalizacji i psami i ludźmi,a także posłuszeństwo.Tym zajmę się w osobnych postach.
Teraz szykują się 3 dni wolnego,właściwie jeszcze trochę dnia dzisiejszego,więc myślę,że już powoli zaczniemy coś robić.Morus jest oporny,roztrzepany,ale za to bardzo mądry i szybko się uczy co mu się "opłaca",a co po prostu jest "niekorzystne".Planuję kupić koziołka(do doskonalenia aportu,drewniany), smakołyki(może znajdę takie,które zachce zjeść),gwizdek(wcześniej wspomniany),szarpak(najlepiej kupię lub zamówię z polaru),odżywkę (poprawiającą wygląd sierści),wcierkę(chyba z Advantix lub Frontline) oraz adresówkę(do nowej obroży).
I jeszcze raz proszę niektórych o uprzejme nie reklamowanie się.
Chewy

Hej ;)
OdpowiedzUsuńNo, niezłe plany z tymi do kupienia... Ja chyba zacznę od Aria - równaj ;)
Chyba powinnam sobie sprawić 'Aria do mnie!' bo z przywołaniem jest u nas różnie. Również muszę kupić koziołek :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Mówiłam ci o niej już wtedy, kiedy spotkałyśmy się poraz pierwszy :)) Książka warta przeczytania i zastosowania.
OdpowiedzUsuńDlatego poszłam za twoją radą,dzięki:)
UsuńOd jakiegoś czasu zastanawiałam się nad książką, która odpowie na wszystkie moje pytania a nie pociągnie dalej to co już wiem i sprawi, że zacznę jeszcze bardziej rozkminiać nad tym co robić. Wtedy natrafiłam na tę właśnie książkę Jacka Gałuszki. Z początku nie byłam co do niej przekonana ale czytając opinie o samym szkoleniowcu i jego metodach byłam prawie pewna, że muszę ją kupić. Teraz, kiedy przeczytałam twój post jestem w 100% pewna, że "przemówi" do mnie i rozwieje wszelkie moje wątpliwości.
OdpowiedzUsuńO, kiedyś miałam zamiar ją kupić, ale zastanawiałam się czy jest w tym sens, bo przecież jest taka cienka... Ale skoro polecasz to chyba się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńGwizdek... U nas się nie spisał. Chociaż może za mało ćwiczyliśmy?
Ze smakołyków polecam wszelkie z macedu, brita i z trixie (szczególnie te łososiowe) Niko na ich punkcie szaleje ;)
Pozdrawiamy ;)
Wiesz co...tak bez bicia sie przyznam,że może nie chce mi się testować wszystkich smaczków-jak spodobają się psu:)Wypróbowalam Bosch(5/10),krokiety z nadzieniem(2/10),ciasteczka o roznych smakach dla psów(5/10) i inne.Nic go nie skusi.
UsuńNa Brit czasem się skusi,ale nie motywuje go...
No tak, ale jednak ciacho to nie to samo co dobry mięsny przysmak ;) Mój Niko za ciastkami też jakoś szczególnie nie przepada. No, ale nie namawiam ;)
UsuńDzięki za radę, może niedługo kupię tą książkę. Także myślę nad gwizdkiem.
OdpowiedzUsuńJeśli mogę polecić szarpak, to u mojego psa najlepiej sprawdza się bawełniany, chociaż po pewnym czasie zaczynają odchodzić nitki.
U mnie chyba dobry będzie polarowy,lub jakiś solidniejszy,bo takie nitkowe są trwałe,ale u nas na krótko:)
UsuńChyba gwizdek jednak był by najskuteczniejszy, gdyż Loca jest głucha na cokolwiek innego xD
OdpowiedzUsuńSzarpak polarowy jest dobry, bawełniany też jest OK.
Fajna książka. Może kupię...;)
Pozdrawiam, zapraszam do nas i życzę miłego, wolnego (nareszcie!) tygodnia!
"zapraszam do nas"
UsuńChyba prosiłam o niereklamowanie się.
Jak byk pisałam wytłuszczonym drukiem!
Ja przeczytałam cały tekst z zainteresowaniem, nie chodziło mi o "reklamę". Ale cóż, jeśli ty piszesz o mnie coś, co prawdą nie jest, a usuwasz wszystkie moje komenty - no co ja mogę.
Usuń