
DOGFRISBEE
Ostatnio zauważyłam,że nawet dobrze nam idzie.Bardzo często udaje mi się rzucić bezbłędnego bakhanda,prawie zawsze gdy jestem skupiona.Morus skromnym zdaniem mówiąc świetnie łapie dobrze wyrzucony dysk w powietrzu,i nigdy nie było z tym problemów:).Bardzo dobrze radzi sobie także z "pokonaniem" moich pleców czy nóg.Jednak ja szczerze mówiąc kiepsko radzę sobie z rzutami.Patrzę jak profesjonaliści rzucają,na filmiki z DCDC,mam płytę z Dog&Sport'u,ale kompletnie nic mi nie wychodzi.Nie umiem podnieść kolana jak pewien pan na zdjęciu gdy rzuca vaulty.Mam jakieś drętwe ciało,co potwierdziły moje koleżanki mówiąc w podobny sposób :).Hm...chociaż nie wiem czy faktycznie to jest " :) " ,może lepiej pasowałoby tutaj -.- .
Morus ostatnio trenuje swoje back flipy na rękawiczce.Z dyskiem jeszcze nam nie wychodzi,trudno się dziwić.My chyba też nazwiemy się Drużyną Specjalnej Troski,a nawet jeszcze gorzej.Co powiecie na nazwę Potencjalny pies i jego (nie) umiejąca rzucać pani o drętwym ciele.Brzmi bardziej faktycznie:).
Zamierzamy teraz poćwiczyć vaulty,dokładniej przyjrzeć się flipom oraz nauczyć się poprawnie rzucać floatery.Jeżeli ktoś ma dla nas jakieś pożyteczne filmiki,opisy innych niewymienionych nawet przeze mnie rzutów,skuteczne rady które wypróbował etc.... chętnie cenię sobie każdą pomoc,cenną uwagę itp.Dnia 30.08.11 nauczyliśmy się wykonywać leg overy.
SZKOLENIE
Morus już nie jest agresywną,nieobliczalną,szczekającą szczotką klozetową.Teraz codziennie powtarzamy wyuczone zachowania,szczotkujemy się chociaż na widok drucianej szczotki chowa się pod łóżko,jest dobrze:D.Wracając do szkolenia-kilka osób zwróciło mi uwagę w stylu: "O,jaki Morus spokojny od dłuższego czasu" , "Jak on ładnie chodzi przy nodze" .Cieszy mnie to bardzo,może widocznie u niego zaszły jakieś większe,istotne zmiany.Podczas gdy byłam z nim na zawodach Agility w ub. niedzielę,zachowywał się dosyć spokojnie,co też zostało zauważone i skomentowane.On dostaje powera gdy zobaczy 'zabaweczkę' ,ogromny dysk lub swojego najlepszego kumpla,rzekłabym "z piaskownicy" ,sznaucera średniego Figo.Co do innych psów-jest już trochę "obliczalny" :) .Wiem,kiedy coś się święci-gdy stoi sztywno,i za długo jest spokój.Nauczyłam się trochę obserwować mowę ciała psów.Ostatnio w parku dał się powąchać i nie było większej draki.Rzadziej puszczam go ze smyczy-jakoś tak nie mam do niego 100% zaufania.Boję się,że gdzieś coś zwietrzy i nie wróci,albo coś.Ale słucha się,nie jest źle.Do wody chętniej wchodzi,aportuje zabaweczkę bo nie wyobrażałby sobie gdyby musiała ona bez końca pływać samotnie w rzece,aż jakiś odważniejszy pies ją wyłowi i sobie przywłaszczy.To,co mnie niepokoi w jego zachowaniu to zaborczość i "samolubność",na cechę ludzką przekładając.Gdy jakiś pies pije wodę z rzeki,on już warczy tak jakby to była tylko jego własność.Mi pozwala na wszystko-głaskanie podczas jedzenia,wsadzanie paluchów do miski...rodzicom też,na wszystko.Lecz z obcymi i pozostałymi zwierzętami(np.psy) jest już odwrotnie.No cóż,popracujemy nad tym.Również ma duży instynkt terytorialny.Znaczy,większy niż przypuszczałam.Akurat to,co teraz opowiem będzie lekko zabawne,ale z tym naszym problemem wcale nie jest do śmiechu.Przyszedł informatyk zakładać internet,usiadł na "jego" sofie,zaczął gmerać w kablach.A wtedy Morus usiadł obok niego i zaczął trącać go nosem i całą swoją głową.To była zabawna chwilą ;-) .A teraz jakieś lepsze nowinki-Morus zaczął wcinać swoją karmę.Gdy jestem z nim sam na sam,w przekonaniu taty staję się "złą właścicielką,która głodzi psa",jak zacytował mój tatuś w ubiegłym tygodniu(patrz.strona pt."Border terrier is ....".A to dlatego,że rano daję psu karmę,nie zje-to wsypuję z powrotem do paczki i kładę pustą miskę.Dopiero gdy przyjdzie mama,przed 16.00 Morus w końcu zabiera się do jedzenia karmy,najczęściej wymieszanej z pasztetem lub mokrą karmą (Animonda),którą też mu podaję.
Podsumowanie,jakiś sztuczek i komend nauczył się przez prawie 3 lata:
Komendy:
-siad,
-waruj,
-do mnie(przychodzenie na zawołanie),
-stój,
-zostań,
-zostaw,
Sztuczki:
-zdechł pies,
-czołgaj się,
-obróć się,
-bierz go,
-hop,
-łapa(podaje wszystkie 4)
-turlaj się,
-przewróć się,
-warcz,
-daj głos,
-slalom między nogami (ósemka),
-piątka,
-poproś,
-skok przez plecy,
-skok przez nogi,
-skok przez stacjonatę
Obecnie ćwiczymy sztuczkę potrzebną do dogfrisbee-stanie na nogach(w górze) i stanie na piłce.
No tak,zapomniałabym-Morus ma nowe przezwiska:
Morlinka ,Zgniłek ,Mosurowy ...:P
Chewy



Zabawny ten Morus. Charakterny, jak to terrierek. (:
OdpowiedzUsuńNie łam się przy tym frisbee. Rzuty raz wychodzą lepiej, raz gorzej. Więcej ćwiczeń, a wejdzie w nawyk. :P
Bardzo fajny i przydatny post a zdjęcie 1 po prostu świetne . :)
OdpowiedzUsuńZapraszamy również do nas jest już nowy post . :)
Morus jest uroczy.Bardzo cieszę się że wszystko Wam wychodzi :) Ucałuj Morusa ode mnie .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ! I życzę sukcesów .
Ksywka "Zgniłek" mnie rozbroiła x] Życzę samym sukcesów we "frizbowaniu" ;-)
OdpowiedzUsuńNo, no :) Gratuluję :)Zgniłek, to jest super ;D Ja mam tak samo z backhandami jak ty :) Świetne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuń"Nie umiem podnieść kolana jak pewien pan na zdjęciu gdy rzuca vaulty."
OdpowiedzUsuńMoże jakieś ćwiczenia rozciągające? ^^
Z tego,co tu czytam,robicie wielkie postępy.Oby tak dalej!Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń