Dziadzio Fujcio zawsze chętnie wyskakiwał po dyski,nigdy nie miał problemu ze złapaniem go gdy dobrze wykonałam dany rzut.Bardzo dobrze wychodzą mi tylko bahkandy i rollery,na razie nic więcej,niestety.Nawet mój tato "pokonał siebie" i dobrze rzucił forhenda...gratulacje:).Widać wystarczy wiara w siebie,duża przestrzeń i kilka gapiów,by coś nam wychodziło na lepsze.Bardzo cieszę się,że Morusek tak dobrze się spisuje.Kocha małe dzieci które podchodziły do niego i tarmosiły za uszy.Pozwoliłby sobie spokojnie zajrzeć w zęby,a może nawet i pod ogon takim małym brzdącom.
Planuję powoli zakup nowych dysków,bo te już się wysłużyły nam od późnej wiosny.Są podniszczone i staram się nie szarpać się nimi z psem,ale ten skoczny border uwielbia zabawy siłowe,więc...kupiłam mu szarpak:).Planujemy w najbliższym czasie poćwiczyć leg overy oraz floatery.No i posłuszeństwo:))
Niektóre zdjęcia są zamazane,ponieważ robił je tato,który robi zdjęcia gorzej niż ja,więc musiałam przybliżyć by coś z tego wyszło...Ale co ja narzekam-i tak się cieszę,że jakieś są:).Trenowaliśmy sporo,bo co 2-3 dzień.Jemu się to nigdy nie znudzi,a dyski przekłada ponad wszystko,nawet piłeczkę tenisową O_o :D.
Tak więc o to na razie nie muszę się martwić.
Na razie nasze treningi będą odbywały się w parku,bo rano w dniach powszednich nikogo tam prawie nie ma,w tym labradorów które się łaszą,agresywnych dogów i małych szczekających psiaków...
A cały wrzesień przetrenujemy na poligonie,może trochę w parku jak się uda...a od października...hm,kto wie?Może czeka nas praca pod okiem fachowców,w klubie dogfrisbee?
Myślimy na poważnie nad zapisem do klubu dogfrisbee(i nie tylko) Agility de Luks.Tak,myląca nazwa:)).A jednak.Od października treningi mają być w weekendy,więc może to nasza szansa...ale warunek jest jeden-mam się zacząć uczyć.Oj,więc moje "latające" marzenia na chwilkę legły w gruzach.Mam nadzieję że nowa szkoła do której pójdę okaże się fajna,poznam dużo ciekawych ludzi,niekoniecznie psiarzy,choć pomarzyć można zawsze:).I to by było na tyle o naszych planach,przedsięwzięciach i sukcesach,trzymajcie kciuki!
Zdjęcie z małym Karolkiem,który pokochał te włochate terrierowe:
Pozdrawiam,i mam nadzieję że tym razem się nie zanudziliście:).
Chewy










Niesamowite ! Jak on świetnie łapie frisbee !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ! I zapraszam na mój blog ( komentarze mile widziane ) Nowy post :) .
Ale fajnie łapie frisbee:)
OdpowiedzUsuńŚwietnie wam idzie:D
Rewelacyjnie je łapie:)
Macie szansę na zawody:)
Pozdrawiamy.
Świetnie :)
OdpowiedzUsuńJa i Nodi dalej próbujemy z frisbee. Kto wie, może coś z tego wyjdzie :)
Morus ma talent :)
Pozdrawiamy !
No to powodzenia, w frisbomani :)
OdpowiedzUsuńJuż trzymamy kciuki !
Azuu & Karolina .
Super Wam idzie to Frisbowaie ^^
OdpowiedzUsuńMy dopiero z Amoorem zaczynamy , znaczy czekamy na dysk .
A plac mamy do tego w sam raz : D
Co prawda nie mój teren prywatny , ale ludzi tam mało wiec będzie ok ^^
Och nowa szkoła . . Nie lubię zmian : /
Ale życzę powodzenia : DD
Super zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia w dalszych treningach i pozdrawiam :]
Świetnie Morusowi idzie frisbee;)
OdpowiedzUsuńŻyczę dalszych sukcesów.
Nie dziękujemy:)
OdpowiedzUsuńNie, nie znudziłam się. :)
OdpowiedzUsuńMorusowi świetnie idzie frisbee. ;) Życzę Wam dalszych sukcesów.
My z Fudzim uprawiamy tropienie użytkowe, agility, obedience i uczymy się sztuczek, a frisbee... swego czasu myślałam o tym, ale Białasowi dysk ewidentnie nie mieści się w pyszczku.
Pozdrawiam, Alicja i Fudzi
Świetnie, że Morus szaleje za frisbee. Powodzenia w treningach i nowej szkole. :)
OdpowiedzUsuńOoo, świetnie wychodzi wam frisbee ;))
OdpowiedzUsuńFajna notka :)
Ojejku, ale już zjechane macie dekle. :D Nie dziwię się, że szukałaś pomocy z wyborem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
Na szczęście te dekle to już historia:)
OdpowiedzUsuńSuper skaczę :D
OdpowiedzUsuńŻyczę sukcesów!