sobota, 18 sierpnia 2012

"Szczęście nazywa się Lucky".

To wspaniała,wzruszająca książka o sympatycznym kremowym terierze Luckym,któremu los podarował drugą szansę.Książkę tą dostałam od blogowiczek "Owczarek wskoczy za tobą w ogień,afgan pobiegnie po gaśnicę" za wzięcie udziału w mini losowaniu.Lucky przeżywa ciekawe,a co najważniejsze prawdziwe przygody na statku,w portach.Towarzyszą mu pan i pani,małżeństwo związane z wodą i żelowaniem,które rzadko kiedy spędza czas gdzieś indziej niż na otwartym morzu z przyjaciółmi.Lucky,jako że jest młodym,energicznym i pełnym wigoru terierem wciąż pakuje się w małe opały,przeżywa dużo wrażeń na morzu.Jego państwo są bardzo szczęśliwi,że mają takiego kompana wypraw u boku.Wzięcie Luckyego nie było planowane od tygodni czy miesięcy,lecz kwestii zaledwie kilku krótkich dni.Uratowali go.Ta książka ma charakter pamiętnika,pisana w nietypowej liczbie osoby,ukazuje piękno morza oraz posiadania psa.Że można cieszyć się nawet z drobiazgów,ważne,z kim i jak się ten czas spędza.Pies z okładki wygląda ostrzyżony zupełnie jak Morus-podobny kolor maści,ta sama charakterystyczna broda i szelmowskie,pojętne oczy.Charakter z tego co przeczytałam w książce-niemal identyczny(bo nie ma dwóch psów o takim samym charakterze). Tekst trochę poucza,abyśmy zwrócili uwagę co dzieje się wokół nas,a także na nas samych,swoich życiowych partnerów,zwierzęta,które na co dzień z nami przebywają i mieszkają w jednym domu.Życie może być cudowne i jak z bajki,pod warunkiem,że się na to odpowiednio zapracuje i przygotuje oraz sprawi,żeby takie było.Ciekawa książka,polecam każdemu,kto jest wrażliwy na psie przygody tak jak ja."Szczęście nazywa się Lucky" to według mnie niewątpliwie poruszająca historia,ale nie smutna.

Chewy

11 komentarzy:

  1. Ja też mam tą książkę :) Jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może się skuszę :) Dzięki za recenzję! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym musiała sobie taką sprawić skoro wszyscy ją tak chwalą ! ; p Ale recenzja świetna. Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh, z chęcią bym poczytała ta ksiażkę, zważając na fakt że mój pies nazywa się Lucky, tylko jest yorkshire Terrierem ; )
    Może również poszperam w necie o tej książce i znajdę gdzieś pdf, bądz też zamówię ; ))
    A właśnie prowadze o moim psie bloga, wpadniesz?

    http://terrier-lucky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja :D Lubie czytać książki wiec napewno ją kupię :)
    Pozdrawiamy hauhau:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze jej nie czytałam, ale prawdopodobnie się na nią skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wydaje się fajna, z pewnością po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po opisie wydaję się być fajna! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Być może kiedyś ją przeczytam. ;)
    Opis jest bardzo zachęcający.;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Może przeczytam,lubię książki o psach.
    Z recenzji wydaje się ciekawą książką.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się.Pisałam o tym w kilku postach,wytłuszczonym drukiem.Ale zawsze znajdą się osoby,co są ślepe na takie coś i oglądają tylko powierzchownie zdjęcia i kilka zdań.

Piszę tego bloga nie dla niesamowitej ilości wejśc i komentarzy.Dla twojej wiadomości,osobo reklamująca swój blog gdzie tylko się da-tutaj masz szansę się powstrzymać.

Wolę,aby więcej osób zwracało uwagę na TREŚĆ,niż komentowało.Oczywiście miło jest,gdy liczba SENSOWNYCH komentarzy ciągle wzrasta.Daruj sobie teksty typu "zapraszam do mnie".