poniedziałek, 30 lipca 2012

Kompleks posiadania małego psa.

Niektórym dobrze wiadomo,że moim marzeniem nie był ledwo średniej wielkości,"chudy" pies o burkowatym,ulicznym wyglądzie podróżnika,który wygląda,jakby nie wiedział co oznacza czesanie się.Cóż,stało się tak,a nie inaczej.Nici z labradora czy goldena,o których tak marzyłam.Może to i dobrze, ponieważ obecnie tych retrieverów nie lubię wcale-nie wiem jak to się stało w tak krótkim czasie,ale po prostu,nie cofnęłabym czasu by mieć takiego psa.Jednak dla tych,którzy mają wątpliwości,czy dobrze zrozumieli,wytłumaczę na dość absurdalnym przykładzie,bo inny nie przychodzi mi do głowy: Mama daje ci 80zł i mówi,że to na jakiś nowy ciuch,a jeśli starczy,to nawet i na ciuchy.Wchodzisz do sklepu i widzisz na wystawie spodnie,ale rozmiar nie twój a tak bardzo ci się spodobały.Podchodzisz do kasy i otrzymujesz odpowiedź,że następna dostawa będzie dopiero za miesiąc.Wydaje ci się to długim i monotonnym oczekiwaniem,więc kupujesz inne,które mniej ci się podobają nie chcąc czekać na te wymarzone aż tyle czasu-lecz gdy ktoś przejdzie koło ciebie w identycznych lub podobnych spodniach czasami żałujesz swojej decyzji,kiedy mogłeś postąpić inaczej...Tak było ze mną i Morusem.Bardzo wątpiłam czy rodzice kupią mi psa(bo zanim do czegoś się zabiorą...),z hodowli.Bo tak jakoś sobie tego nie wyobrażałam.Gdy miałam już mojego psa,a ktoś przechodził z dużym psem,który dodatkowo umiał to,czego Morus w danej chwili nie potrafił (wcześniej to np.pływanie,bez cienia agresji,pies każdego pana) to miałam szczerą ochotę zamienić się zwierzakami.

 Mijały dni,tygodnie,miesiące,aż w końcu lata spędzane z Dziadziem Fujciem bym odkryła,że nie zamieniłabym się na innego psa,nie żałuję swojej decyzji i nie mam potrzeby cofnięcia czasu,gdybym tylko mogła do momentu owego październikowego dnia w środę,kiedy pierwszy raz spotkałam tego teriera.
Teraz bardzo lubię airedale teriery,bearded collie,teriery typu bull oraz owczarki niemieckie-lecz czekam spokojnie na kolej drugiego psa,ale nie żałuję,że mam psa takiego,jakiego mam.Gdyby moi rodzice oddali Morusa,straciłabym do nich resztę tego,co zostało z mojego szacunku do nich.Cieszę się,że jest tak jak jest,a nie inaczej.I dziś,pisząc to,nie cofnęłabym czasu w tej sytuacji za żadne skarby świata.Dla niektórych jest on ładny,dla niektórych nie.Co z tego,że może nie wygląda na lorda,pieska salonowego,o równiusio ostrzyżonych łapkach i ogonku,ważne,że ja go kocham i on mnie kocha,chociaż i on,i ja nie jesteśmy idealni.Wygląd może dla niektórych nie jest jego walorem,ale ten pies ma wiele innych zalet,niekoniecznie widocznych na pierwszy rzut oka.

Za zdjęcie dziękuję Wiktorii.

  Chewy

8 komentarzy:

  1. Ja miałam kiedyś podobnie. Kiedy Dolar przybył do nas wybrał sobie jako przywódcę mojego tatę. Patrzył się w niego jak w obrazek. Ile ja przez niego się wypłakałam. Strasznie chciałam mieć kolejnego psa który beze mnie nie potrafił by żyć. No ale wzięłam się do roboty i Dolar mnie bardziej zaakceptował - polubił. Teraz nie oddałabym w życiu mojego Dolara. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Może troszkę odbiegam od tematu no ale według mnie chodzi o to samo. Trzymaj się ciepło! :)

    Ps. Urocze zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to się mówi - ciężka praca popłaca:)
    Pozdrawiamy;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Morus jest pięknym, idealnym terierkiem. Takim jakim powinien być. I uwierz mi na słowo, on nie pojawił się w twoim życiu przypadkiem. I czasami rzeczywiście może się wydawać, że mamy głupiego, bezmyślnego, nieznośnego kudłacza, ale tak w głębi serca kochamy go,kochamy nasze kundelki, kochamy tak jak nie pokocha się żadnego pięknego rasowca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam podobną sytuację, marzyłam o dużym psie (ONku), a nie było szans na niego. Myślałam, że mój sznaucer mini jest gorszy, bo jest mały (a był po prostu źle wychowany). Wyleczył mnie z tego Brooklyn. Oj miałam z nim problemy, kiedyś żałowałam, że nie walczyłam o owczarka, ale z każdym dniem Brook udowadnia jak mały pies może być zaje****y.
    Wygląd nie jest ważny, liczy się co pies ma w środku ;)
    Pozdrawiamy !

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy pies jest wyjątkowy i daje właścicielowi coś innego niż drugi pies. Decyzja, jaką podjęłaś w chwili wzięcia Morusa była najlepsza na tamten moment i może najlepsza też na przyszłość. Czasami los daje człowiekowi szanse, Ty dzięki temu możesz poznać lepiej metody pracy z takim a nie innym psem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwierz mi, że to wszystko nie jest po nic. Ja też się o tym kiedyś przekonałam, choć uparcie wierzyłam, że mi pisany jest duży, masywny pies (może szukałam ochroniarza, bo zawsze byłam drobna). Dzięki Fudziowi właśnie nauczyłam się bronić i nie kryję tego, z czym się urodziłam. A mianowicie mojego charakterku. :) Dzięki niemu jestem osobą śmiałą i, może uznasz to za wadę, i nie dziwię Ci się, bo zdecydowanie nią jest, ale ja go lubię. Lubię go, a kiedyś starałam się go ukryć, a nie było to proste i czasem wyglądało dziwnie. Teraz niczego nie ukrywam i czuję się z tym dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy psiak jest wyjątkowy,posiada coś czego inny nie posiada i to właśnie jest wspaniałe. I to ,że wzięłaś właśnie tego psiaka jest najwspanialszą decyzją w Twoim życiu,czy jest rasowy ,czy nie co to za różnica ? Ważna jest więź,relacje i miłość . Morus bardzo mi się podoba i z wyglądu i z charakteru ,który tutaj opisujesz. Życzy dużo,dużo miłości,ciepła i kolejnych sukcesów :)
    Pozdrawiam,Ala i Czika .
    _____________________________
    http://beagle91.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się.Pisałam o tym w kilku postach,wytłuszczonym drukiem.Ale zawsze znajdą się osoby,co są ślepe na takie coś i oglądają tylko powierzchownie zdjęcia i kilka zdań.

Piszę tego bloga nie dla niesamowitej ilości wejśc i komentarzy.Dla twojej wiadomości,osobo reklamująca swój blog gdzie tylko się da-tutaj masz szansę się powstrzymać.

Wolę,aby więcej osób zwracało uwagę na TREŚĆ,niż komentowało.Oczywiście miło jest,gdy liczba SENSOWNYCH komentarzy ciągle wzrasta.Daruj sobie teksty typu "zapraszam do mnie".