Niektórym dobrze wiadomo,że moim marzeniem nie był ledwo średniej wielkości,"chudy" pies o burkowatym,ulicznym wyglądzie podróżnika,który wygląda,jakby nie wiedział co oznacza czesanie się.Cóż,stało się tak,a nie inaczej.Nici z labradora czy goldena,o których tak marzyłam.Może to i dobrze, ponieważ obecnie tych retrieverów nie lubię wcale-nie wiem jak to się stało w tak krótkim czasie,ale po prostu,nie cofnęłabym czasu by mieć takiego psa.Jednak dla tych,którzy mają wątpliwości,czy dobrze zrozumieli,wytłumaczę na dość absurdalnym przykładzie,bo inny nie przychodzi mi do głowy: Mama daje ci 80zł i mówi,że to na jakiś nowy ciuch,a jeśli starczy,to nawet i na ciuchy.Wchodzisz do sklepu i widzisz na wystawie spodnie,ale rozmiar nie twój a tak bardzo ci się spodobały.Podchodzisz do kasy i otrzymujesz odpowiedź,że następna dostawa będzie dopiero za miesiąc.Wydaje ci się to długim i monotonnym oczekiwaniem,więc kupujesz inne,które mniej ci się podobają nie chcąc czekać na te wymarzone aż tyle czasu-lecz gdy ktoś przejdzie koło ciebie w identycznych lub podobnych spodniach czasami żałujesz swojej decyzji,kiedy mogłeś postąpić inaczej...Tak było ze mną i Morusem.Bardzo wątpiłam czy rodzice kupią mi psa(bo zanim do czegoś się zabiorą...),z hodowli.Bo tak jakoś sobie tego nie wyobrażałam.Gdy miałam już mojego psa,a ktoś przechodził z dużym psem,który dodatkowo umiał to,czego Morus w danej chwili nie potrafił (wcześniej to np.pływanie,bez cienia agresji,pies każdego pana) to miałam szczerą ochotę zamienić się zwierzakami.
Mijały dni,tygodnie,miesiące,aż w końcu lata spędzane z Dziadziem Fujciem bym odkryła,że nie zamieniłabym się na innego psa,nie żałuję swojej decyzji i nie mam potrzeby cofnięcia czasu,gdybym tylko mogła do momentu owego październikowego dnia w środę,kiedy pierwszy raz spotkałam tego teriera.
Teraz bardzo lubię airedale teriery,bearded collie,teriery typu bull oraz owczarki niemieckie-lecz czekam spokojnie na kolej drugiego psa,ale nie żałuję,że mam psa takiego,jakiego mam.Gdyby moi rodzice oddali Morusa,straciłabym do nich resztę tego,co zostało z mojego szacunku do nich.Cieszę się,że jest tak jak jest,a nie inaczej.I dziś,pisząc to,nie cofnęłabym czasu w tej sytuacji za żadne skarby świata.Dla niektórych jest on ładny,dla niektórych nie.Co z tego,że może nie wygląda na lorda,pieska salonowego,o równiusio ostrzyżonych łapkach i ogonku,ważne,że ja go kocham i on mnie kocha,chociaż i on,i ja nie jesteśmy idealni.Wygląd może dla niektórych nie jest jego walorem,ale ten pies ma wiele innych zalet,niekoniecznie widocznych na pierwszy rzut oka.
Za zdjęcie dziękuję Wiktorii.
Chewy
Ja miałam kiedyś podobnie. Kiedy Dolar przybył do nas wybrał sobie jako przywódcę mojego tatę. Patrzył się w niego jak w obrazek. Ile ja przez niego się wypłakałam. Strasznie chciałam mieć kolejnego psa który beze mnie nie potrafił by żyć. No ale wzięłam się do roboty i Dolar mnie bardziej zaakceptował - polubił. Teraz nie oddałabym w życiu mojego Dolara. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Może troszkę odbiegam od tematu no ale według mnie chodzi o to samo. Trzymaj się ciepło! :)
OdpowiedzUsuńPs. Urocze zdjęcie :)
Jak to się mówi - ciężka praca popłaca:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy;>
Morus jest pięknym, idealnym terierkiem. Takim jakim powinien być. I uwierz mi na słowo, on nie pojawił się w twoim życiu przypadkiem. I czasami rzeczywiście może się wydawać, że mamy głupiego, bezmyślnego, nieznośnego kudłacza, ale tak w głębi serca kochamy go,kochamy nasze kundelki, kochamy tak jak nie pokocha się żadnego pięknego rasowca.
OdpowiedzUsuńMiałam podobną sytuację, marzyłam o dużym psie (ONku), a nie było szans na niego. Myślałam, że mój sznaucer mini jest gorszy, bo jest mały (a był po prostu źle wychowany). Wyleczył mnie z tego Brooklyn. Oj miałam z nim problemy, kiedyś żałowałam, że nie walczyłam o owczarka, ale z każdym dniem Brook udowadnia jak mały pies może być zaje****y.
OdpowiedzUsuńWygląd nie jest ważny, liczy się co pies ma w środku ;)
Pozdrawiamy !
Każdy pies jest wyjątkowy i daje właścicielowi coś innego niż drugi pies. Decyzja, jaką podjęłaś w chwili wzięcia Morusa była najlepsza na tamten moment i może najlepsza też na przyszłość. Czasami los daje człowiekowi szanse, Ty dzięki temu możesz poznać lepiej metody pracy z takim a nie innym psem.
OdpowiedzUsuńUwierz mi, że to wszystko nie jest po nic. Ja też się o tym kiedyś przekonałam, choć uparcie wierzyłam, że mi pisany jest duży, masywny pies (może szukałam ochroniarza, bo zawsze byłam drobna). Dzięki Fudziowi właśnie nauczyłam się bronić i nie kryję tego, z czym się urodziłam. A mianowicie mojego charakterku. :) Dzięki niemu jestem osobą śmiałą i, może uznasz to za wadę, i nie dziwię Ci się, bo zdecydowanie nią jest, ale ja go lubię. Lubię go, a kiedyś starałam się go ukryć, a nie było to proste i czasem wyglądało dziwnie. Teraz niczego nie ukrywam i czuję się z tym dobrze.
OdpowiedzUsuńKażdy psiak jest wyjątkowy,posiada coś czego inny nie posiada i to właśnie jest wspaniałe. I to ,że wzięłaś właśnie tego psiaka jest najwspanialszą decyzją w Twoim życiu,czy jest rasowy ,czy nie co to za różnica ? Ważna jest więź,relacje i miłość . Morus bardzo mi się podoba i z wyglądu i z charakteru ,który tutaj opisujesz. Życzy dużo,dużo miłości,ciepła i kolejnych sukcesów :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,Ala i Czika .
_____________________________
http://beagle91.blogspot.com/
Prosiłam,żeby się nie reklamować.
Usuń