piątek, 11 listopada 2011

Mrs.Morus & Listopadowe uroki.


Uważam to zdjęcie za najbardziej udane w dziejach "fotografii" Chewy :P.Uwielbiam takiego radosnego terriera!Patrzyłam na godziny otwarcia naszej przychodni Vetan-niestety,nici z jutrzejszego wyjścia do weterynarza,ponieważ przyjmuje do 14.00. Umówiłam się już do kina z koleżanką,nie chcę tego odwoływać.W niedzielę w ogóle nieczynne,więc dopiero w poniedziałek,mam czas do 19.00 .Kurde no.Ogólnie z łapą Morusową wszystko OK,nie ma powodów do niepokojeń.Dzisiaj byliśmy w tym miejscu,sądzę,że on po prostu mógł nie zauważyć przy skoku małego rowku.Ale nie ważne co to było-spawdzić trzeba zawsze,przy okazji na odrobaczenie,kontrolę stomatologiczną i rutynową wizytę przydałoby się iść.Cokolwiek mu się wtedy stało-muszę wiedzieć co.A co się odwlecze,to nie uciecze.


Morusowy jak zwykle chętny do zabawy...tutaj prezentuje swoją nową smycz,która dobrze się trzyma i nieźle spisuje.Mamy nadzieję,że będzie nam towarzyszyła przynajmniej rok,jeśli nie straszne jej psie zęby-ostre jak szpilki:).
Przy okazji-dziśiaj razem z Dziadziem Fujciem poćwiczyliśmy sztuczkę do dogfrisbee,a konkretnie łapanie psa po złapaniu przez niego dysku.Idzie nam na czwórkę,bo Morucha jeszcze nie do końca mi ufa,że na pewno go złapię.No cóż,w psim przekonaniu niektóre rzeczy wydają się niedorzeczne...
No tak,przydałoby się nam zamówić nowe frisbee-ale tym razem nie dwa,lecz co najmniej 4-5.Chcemy rozpocząć nareszcie naukę w klubie,ale zawsze "coś" nam w tym przeszkadza(np.psia kontuzja(?) o czym pisałam w poprzednim poście,a wyżej w obecnym do tego nawiązałam),a to samochód nie ma akumulatora i trzeba kupić,a to brzydka pogoda i deszcz pada...a,kurde,niby to Wrocław-wszędzie szybko,łatwo i wygodnie,a okazuje się że jazdy będziemy mieć nie mniej niż godzinę...
Oddałam obrożę z ćwiekami do szewca,żeby pięknie ją "podrasował" :).Chodzi mi,aby z TEGO przerodziła się w TO. Ciekawe jak to na prawdę będzie wyglądało,no i ile zapłacimy...
Zamówiłam prenumeratę magazynu "Przyjaciel Pies" na cały rok.Z prezentów wybrałam 2 zabawki-kości.Zobaczymy również,na ile i te nam posłużą...no i zamówię tez numery archiwalne,bo kosztują tylko 4zł.


Wodne harce.Co ja piszę-jakie wodne harce...wodne harce są wtedy,gdy mój kochany terierek-diabełek wychodzi do wody po szyję,a następnie zaczyna turlac się w piasku i ucieka.Co ciekawsze-potem stawia opory żeby drugi raz wejść do wody,i trzeba go nią polać,by jakoś doszedł do domu,a nie cały "zapiszczony":).Ostatnio porwał pewnemu panu majtki  .A mianowicie wepchnął swój uroczy nochal w otwarty bagażnik...dziwne,co ci ludzie trzymają na wierzchu:).Myślałam,że owy facet zacznie krzyczeć że jakiego to mam niewychowanego psa-złodzieja...tymczasem razem z żoną pokładali się ze śmiechu.Przyciągnęliśmy uwagę tamtejszych ludzi.W końcu udało mi się zapiąc go wreszcie na smycz,oddał majtki:)).Ludzie mieli niezłą polewkę,z resztą ja też.A niczego nieświadomy Morusek wspaniałą zabawę.Jest już listopad,ale na chwilę pozwoliłam mojemu psu na wejście do wody,ostatnie pożegnanie się z Odrą aż do końca późnego maja:).


Chewy

15 komentarzy:

  1. Fajnie będzie wyglądała ta obroża po "podrasowaniu" :D
    Hehe xD No to nieźle Morucha wymyślił z tymi majtkami:)
    Śliczne zdjęcia,pozdrawiamy.!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obroża będzie niezła! :) Juz tylko czekać ;) Trzymam za was kciuki w klubie jak już będziecie :) Hahaha, ta przygoda z majtkami jest niezła :D ;D ;D Super zdjęcia! :) Trzymajcie się ciepło! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe te Twoje życie z Dziadziem Fujciem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha. Majtki ... ;D oj wyobrażam sobie miny tych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe^^ Niezły Morus z tymi majtkami :D
    Liczę, że szybko zapiszecie się do tego klubu i będziecie mogli trenować 'na poważnie' ; )
    Pozdrawia Emilia z Maklerem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, wie co kraść ! ;P Gdzie zamówiłaś te numery archiwalne ? Bo grze gapiłam ten z westem i muszę go mieć ! ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. @Herrouash-zamawiać można na stronie pies.pl (wchodzisz w prenumerata),albo najcześciej piszą o tym w numerach Przyjaciela Psa,np.tym ostatnim o huskych.
    @pssotka-i tu się z tobą zgodzę,ile razy to on mnie zaskakuje...:)

    Dziękuję za pozdrowienia ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba było od razu zamówić tą obrożę od Pitmana- z tego co wiem, robią na wymiar też, wystarczy się z nimi skontaktować. ;) Chciałabym zobaczyć Morusa w tej obroży. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. @ness.ie
    Tylko wtedy doszły nieplanowane wydatki związane z psem i garderobą(jestem zakupoholiczką).Zobaczymy co z tego wyniknie,jeśli nie będzie po mojej myśli,zamówię tę z Pitmana Iron Dog.Nie wiedziałam że można "wymiarować" na zamówienie;(

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że z łapą jest już wszystko ok.
    Morus wyglada pięknie w jesiennych kolorach-bardzo lubię Moruska z tą wesołą minką :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Również jestem zakupoholiczką. Nie martw się, nie jesteś sama. ;) Czasem się cieszę, że nie muszę się przejmować tym ile i na co wydam... bo z tego co opowiadają moje koleżanki, to muszą się nieźle ograniczać. :(

    Jeżeli o mnie chodzi, to nigdy nie kupowałam od Pitmana, ale znajomi twierdzą, że owszem, robili na wymiar i to nie raz. Jeżeli się nie powiedzie u szewca i u PitMana, daj znać, to dam Ci namiary na fajną firmę, produkującą takie cacka na wymiar. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mnie się podoba fotka w wodzie.
    Morus, musi być morsem, że wszedł o tej porze do wody :D
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Karolina-ażebyś wiedziała,że tak.Przecież nie na darmo nazywa się MORuS :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za komentarz. Wiesz, czasem cała wiedza zdaje się być na marne kiedy brakuje współpracy. W moim domu wszysy się boją Ajsa, nikt nawet nie pomyśli o pracy z nim, każdy postawił już na nim krzyżyk. Progresy są małe bo jak mogą być duże, skoro tylko ja z nim pracuję i tylko w stosunku do mnie się sytuacja poprawia. Chociaż też nie zawsze, ostatnio na mnie warczał kiedy był w łazience.

    Co do Millana, moim zdaniem to zwykły sadysta a jego metody są przestarzałe i ani trochę innowacyjne. 8 lat temu, kiedy zaczął się problem Ajsa a ja nie miałam jeszcze dostępu do wiedzy, do ktorej dzisiaj mam dostęp weterynarze ii domorośli znawcy doradzali mi to samo, co proponuje w swoich programach Millan. W ostateczności mam nie dość że agresywnego, to jeszcze bardzo lękliwego i wycofanego psa. Dzięki metodom pozytywnym trochę wyprowadziłam go z tego strachu. Bo zdecydowanie więcej psów jest agresywnych na tle lęku niż z innego powodu, ludzie zwykle błędnie to diagnozują jako dominację i pogłębiają problem używając siły i strasząc je. Tak właśnie robi Millan.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Fauka-rozumiem,i zgadzam się z tobą,jednakże w połowie.Niektóre metody Millana są bardzo drastyczne,tylko dla poważnych przypadków,inne dla psów określonych ras itp.Ja niektóre jego metody "wcielam w życie" wobec swojego psa,są duże postępy.Zawsze będę jego zwolenniczką jako osoby obeznanej,inteligentnej i sprytnej.Każdy ma swoje zdanie;)
    Co do Ajsa-niestety,czasem zdarza się że psu pomóc nie można,jednak bardzo rzadko.Myślę,że masz dużą wiedzę,a tym bardziej chęci by pomóc pieskowi.Jeszcze raz powtarzam-trzymam za was kciuki,aby wszytko się udało.Ajs przypomina czarną odmianę Morusa:D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się.Pisałam o tym w kilku postach,wytłuszczonym drukiem.Ale zawsze znajdą się osoby,co są ślepe na takie coś i oglądają tylko powierzchownie zdjęcia i kilka zdań.

Piszę tego bloga nie dla niesamowitej ilości wejśc i komentarzy.Dla twojej wiadomości,osobo reklamująca swój blog gdzie tylko się da-tutaj masz szansę się powstrzymać.

Wolę,aby więcej osób zwracało uwagę na TREŚĆ,niż komentowało.Oczywiście miło jest,gdy liczba SENSOWNYCH komentarzy ciągle wzrasta.Daruj sobie teksty typu "zapraszam do mnie".